Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 grudnia 2010

Przebierać się za Świętego Mikołaja można z wielu powodów

na przykład żeby rozdawać kolorowe papierki na ulicach 


albo spacerować rozmyślając w samotności


albo, żeby wykrzykiwać całkiem polityczne przesłania do narodu



albo ... tak po prostu, żeby zawieść paczki do domu dziecka


poniedziałek, 20 grudnia 2010

sztuczna czy prawdziwa?

Sztuczna, bo sklejana z kawałków. 
Ale prawdziwa, bo te kawałki wyrosły w lesie. 
Jaki jest sens wyrwania choinki z lasu, rozłożenia jej na części a potem posklejania w … choinkę?




W dodatku w tym roku nie wiem kto kogo ubierał. Dwa węże z żaróweczkami wielkości zapałek po nawleczeniu na chojaka równie szybko z niego zniknęły i wylądowały w koszu na śmieci. 
Tam też nie świecą. 
A ja jestem cała w igłach i żywicy.

wtorek, 29 grudnia 2009

i po świętach


„W przeciętnej rodzinie pierwsza czekoladka zostaje zjedzona o 8.39 rano w pierwszy dzień świąt, a już o 9.58 zaczyna się pierwsza rodzinna awantua. O 11.07 zaczynamy wrzeszczeć na dzieci, a o 11.49 – to nie przypadek – sięgamy po pierwszego drinka.  (…) o 17.46 członkowie większości rodzin ogłaszają zawieszenie broni i zaczynają grać w gry planszowe, żeby zabić kilka godzin dzielących ich od snu. Około wpół do dwunastej w nocy kładą się do łóżek i tak najpiękniejszy dzień w roku szczęśliwie dobiega końca". [Judith Woods „Świąteczna mieszanka o dużej mocy” The Daily Telegraph, Forum 51/52]
 

No tak. Czyli przespałam w tym roku jedzenie czekoladek (!!!) i poranne awantury (uff). Ok. 11 odpisywałam tym, którzy postanowił wysłać mi zdjęcia swoich pociech, psów i  chomików w czerwonej czapie. A tym którzy nie przysłali wysłałam zdjęcie mojego psa. Nowa świecka tradycja. W okolicach porannego drinka negocjowałam z psem zapakowanie jego prezentu w szeleszczący papier. Zaraz potem papier został wykreślony z listy przyszłorocznych zakupów. Gry planszowe??? Może ktoś grał, ale zbyt wielu to ich nie było. Reszta w tym czasie gdzieś jechała. Ja też. Z psem na kolanach który niemiłosiernie kwilił kolędy. 
Chyba rozbiorę choinkę. Podobno będzie pasowała na działce mojego brata. Nie będę sprawdzać czy rzeczywiście ma korzenie. Pokusa, że wyniesie ją za mnie jest zbyt wielka.

czwartek, 19 listopada 2009