Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 28 grudnia 2014
środa, 1 stycznia 2014
poniedziałek, 23 grudnia 2013
niedziela, 22 grudnia 2013
niedziela, 31 marca 2013
sobota, 30 marca 2013
niedziela, 2 grudnia 2012
wtorek, 20 grudnia 2011
czwartek, 15 grudnia 2011
niedziela, 27 listopada 2011
wtorek, 21 grudnia 2010
Przebierać się za Świętego Mikołaja można z wielu powodów
na przykład żeby rozdawać kolorowe papierki na ulicach
albo spacerować rozmyślając w samotności
albo, żeby wykrzykiwać całkiem polityczne przesłania do narodu
albo ... tak po prostu, żeby zawieść paczki do domu dziecka
poniedziałek, 20 grudnia 2010
sztuczna czy prawdziwa?
Sztuczna, bo sklejana z kawałków.
Ale prawdziwa, bo te kawałki wyrosły w lesie.
Jaki jest sens wyrwania choinki z lasu, rozłożenia jej na części a potem posklejania w … choinkę?
W dodatku w tym roku nie wiem kto kogo ubierał. Dwa węże z żaróweczkami wielkości zapałek po nawleczeniu na chojaka równie szybko z niego zniknęły i wylądowały w koszu na śmieci.
Tam też nie świecą.
A ja jestem cała w igłach i żywicy.
środa, 15 grudnia 2010
wtorek, 29 grudnia 2009
i po świętach
„W przeciętnej rodzinie pierwsza czekoladka zostaje zjedzona o 8.39 rano w pierwszy dzień świąt, a już o 9.58 zaczyna się pierwsza rodzinna awantua. O 11.07 zaczynamy wrzeszczeć na dzieci, a o 11.49 – to nie przypadek – sięgamy po pierwszego drinka. (…) o 17.46 członkowie większości rodzin ogłaszają zawieszenie broni i zaczynają grać w gry planszowe, żeby zabić kilka godzin dzielących ich od snu. Około wpół do dwunastej w nocy kładą się do łóżek i tak najpiękniejszy dzień w roku szczęśliwie dobiega końca". [Judith Woods „Świąteczna mieszanka o dużej mocy” The Daily Telegraph, Forum 51/52]
No tak. Czyli przespałam w tym roku jedzenie czekoladek (!!!) i poranne awantury (uff). Ok. 11 odpisywałam tym, którzy postanowił wysłać mi zdjęcia swoich pociech, psów i chomików w czerwonej czapie. A tym którzy nie przysłali wysłałam zdjęcie mojego psa. Nowa świecka tradycja. W okolicach porannego drinka negocjowałam z psem zapakowanie jego prezentu w szeleszczący papier. Zaraz potem papier został wykreślony z listy przyszłorocznych zakupów. Gry planszowe??? Może ktoś grał, ale zbyt wielu to ich nie było. Reszta w tym czasie gdzieś jechała. Ja też. Z psem na kolanach który niemiłosiernie kwilił kolędy.
Chyba rozbiorę choinkę. Podobno będzie pasowała na działce mojego brata. Nie będę sprawdzać czy rzeczywiście ma korzenie. Pokusa, że wyniesie ją za mnie jest zbyt wielka.
czwartek, 19 listopada 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















